Nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej

>> tekst napisany w dniu 02/10/2011, opublikowany w oryginale na http://niewygodne.info.pl

Na ostatnim posiedzeniu Sejmu VI kadencji, 16/09/2011 posłowie - głosami PO i PSL - przyjęli senacką poprawkę do nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej. Autorem wspomnianej poprawki jest senator PO - Marek Rocki. Zgodnie z jej treścią:
"Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na ochroną ważnego interesu gospodarczego państwa w dwóch przypadkach - gdy osłabiałoby to pozycję państwa w negocjacjach np. umów międzynarodowych lub w ramach Unii Europejskiej oraz by chronić interesy majątkowe państwa w postępowaniach przed sądami czy trybunałami".
Prezydent Bronisław Komorowski - mimo wielu głosów płynących z różnych środowisk o zawetowanie zmian w ustawie - nowelizację podpisał. Warto zauważyć, że przeciwko tej poprawce protestowały organizacje pozarządowe, w tym m. in.: Helsińska Fundacja Praw Człowieka. O zawetowanie ustawy apelował do prezydenta także PIS, PJN i SLD.

Tuż przed głosowaniem w sejmie nad przyjęciem nowelizacji odbyła się debata, na której poseł Artur Górski (PIS) stwierdził: "Ta poprawka jest zamachem na prawo obywateli do kontroli władz". Poseł Andrzej Celiński (niezrzeszony) apelował o odrzucenie poprawki twierdząc, że "kiedy w czasach PRL współorganizował latające uniwersytety, chodziło o to, aby po zdobyciu wolności ludzie mieli wiedzę i podstawy pozwalające decydować w sprawach własnego kraju". Dalej zaś pytał retorycznie: "Czy rząd podziela intencje senatora Marka Rockiego ograniczające swobodny dostęp obywatela do informacji?".

Poprawkę ostatecznie przyjęto. Za ograniczeniem prawa obywateli do informacji publicznej głosowało 187 posłów PO i PSL, a 10 posłów wstrzymało się od głosu. Przeciwko poprawce głosowało 179 posłów PIS, SLD i PJN oraz 9 posłów PO (którzy wyłamali się z klubowej dyscypliny) i 8 posłów PSL, a także kilku posłów niezrzeszonych. Warto zauważyć, że większość bezwzględna, której osiągnięcie oznaczałoby odrzucenie poprawki wynosiła 189 głosów - gdyby więc posłowie wstrzymujący się od głosu zagłosowali przeciw poprawce, zostałaby ona odrzucona. Istotny wydaje się być także fakt, że sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych wyraziła negatywną opinię w tej sprawie, rekomendując głosowanie przeciwko przyjęciu noweli.

Jakie są realne konsekwencje przyjęcia senackiej poprawki do nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej? W największym skrócie: urzędy i instytucje państwowe czy samorządowe będą mogły nie udzielać wielu informacji istotnych dla obywateli zasłaniając się "ważnym interesem gospodarczym państwa". Co to jest "ważny interes gospodarczy państwa" - ustawa już nie precyzuje. Decydować będzie o tym urzędnik. W praktyce dzięki przyjętej nowelizacji utajniać będzie można np.: dane na temat prywatyzowanego majątku, czy też stanowisko rządu w negocjacjach międzynarodowych. Dobrym przykładem, gdzie postanowienia poprawki do noweli będą mogły być zastosowane, jest trwająca od pewnego czasu w Unii Europejskiej dyskusja na temat blokowania dostępu do niektórych stron internetowych. Początkowo rząd premiera Tuska opowiedział się za tym rozwiązaniem, co w Polsce wywołało prawdziwą falę sprzeciwu organizacji pozarządowych oraz internautów. Gdy nowelizacja ustawy wejdzie w życie, rząd nie będzie już musiał mówić obywatelom jakie zamierza przyjąć stanowisko. Jeszcze dalej w tej materii idzie Cezary Gmyz, który w nr 34/2011 "Uważam Rze" wiąże przyjęcie przez posłów PO poprawki do noweli ustawy o dostępie do informacji publicznej z faktem spektakularnej porażki rządu w kwestii tzw. "Tarczy antykorupcyjnej". Po trzech latach postępowania sąd prawomocnym wyrokiem nakazał rządowi ujawnienie treści stenogramu z posiedzenia kolegium ds. służ specjalnych (stenogram ten został początkowo z niewyjaśnionych przyczyn utajniony). Zapis rozmów ujawnił luźną pogawędkę, z której jasno wynika, że żadnej tarczy antykorupcyjnej nie stworzono. Gdy zapis poprawki Rockiego wejdzie w życie, rząd będzie mógł w podobnych przypadkach powołać się na bliżej niesprecyzowany "interes gospodarczy państwa". I żaden wyrok sądu nie zmusi go do ujawnienia niewygodnych, czy wręcz kompromitujących informacji. Strach pomyśleć co by było, gdyby podobny przepis funkcjonował już od 2009 roku - ciekawe czy w takich okolicznościach na jaw wyszłaby tzw. "Afera hazardowa"? Mogłoby się okazać, że opinia publiczna nigdy nie poznałaby mechanizmu pisania ustaw na zamówienie określonych grup interesu, a Zbychu, Miro i inni cały czas brylowaliby nieskrępowanie na salonach, bowiem ich nielegalne działania w każdej chwili można by ukryć pod baldachimem tajemnicy powodowanej "ważnym interesem gospodarczym państwa".


Źródła informacji:
http://www.rp.pl/artykul/722689.html
http://www.rp.pl/artykul/718542.html
http://www.wprost.pl/ar/261925/Platforma-ogranicza-dostep-do-informacji-publicznej/
Cezary Gmyz: "Co o tobie wiedzą" w: "Uważam Rze" nr 34/2011, s. 14-16.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego Niemcy nie chcą atomu w Polsce?

Ustawy PIT, CIT & VAT: Kiedyś liczyły razem 50 stron. Dziś mają ponad 1000!

Ekologia dla wszystkich, przywileje dla wybranych?